Menu

W dziupli własnej kreatywności

Czyli co Sowa chowa pod swymi skrzydłami

Bajka o Czasie

sowabazgrolka

Była sobie raz mała dziewczynka. Nazwijmy ją Julia.

Julia była przecudownym dzieckiem. Miała blond włoski poskręcane skromnie a niebieskie oczka zawsze ciekawsko spoglądały spod równo ściętej grzyweczki. Właśnie kończyła 3 latka.

Mieszkała w zamku, jak przystało na córkę króla i królowej. Królestwo jej rodziców było dobre i bogate, a król, jak powiadali, był odważny i mądry. Królowa z kolei miała wielkie serce.

Kiedy mała księżniczka Julia kończyła trzy latka przydarzył jej się straszny wypadek. Dziewczynka spadła ze schodów i połamała sobie nóżki. Uzdrowiciele zdołali ją odratować, ale powiedzieli, że nigdy nie będzie już chodzić.

Król i królowa byli zrozpaczeni.

Pewnej nocy przybył do nich niespodziewany gość. Była to szczególny gość. Nie był ani dobry, ani zły. Ci co go spotkali, opowiadali, że potrafi zniewolić każdego człowieka na ziemi i w dodatku uciekł już każdemu. Był nieuchwytny niczym dym. Gość przybył w długim zakapturzonym płaszczu uplecionym z linii czasowych. Tym delikwentem był Czas we własnej osobie. Król czym prędzej rozkazał przyjąć gościa jak najlepiej. Kiedy Czas pozostał sam na sam z Królem zaproponował mu układ.

- Wiem, Królu, jaka przykrość spotkała twoją ukochaną córkę. – powiedział -  Co jesteś w stanie zrobić dla swojej córki?

- Wszystko – wyznał król czym prędzej.

- Dobrze więc. Proponuję ci układ. Cofnę dla Ciebie czas, do momentu gdy twoja córka miała zdrowe nogi. Wtedy będziesz mógł ją złapać i tym samym uratować jej zdrowie. W zamian zaś, chciałbym aby twoja córka raz na rok przyszła do mnie na jeden dzień, aby mogła odpracować to co dla niej zrobiłem. Jednak aby mogła mnie zobaczyć, muszę przesunąć jej czas o 10 minut.

Król potarł swą długą brodę, zastanowił się chwilę, a potem zapytał:

- Czy będzie to niebezpieczne dla mojej córeczki?

- Nie będzie. Dodam do jej życia dziesięć minut z pewnym wspomnieniem.

- Dobrze więc. Zgadzam się. – powiedział Król załamanym głosem, jednak nie miał wyboru, jeśli chciał uratować Julie.

I tak Czas cofnął się  i zniknął, a król uratował swoją ukochaną córeczkę.

Jednak niedługo potem Król zauważył u swojej córki coś bardzo dziwnego. Okazało się, że dziewczynka na wszystko reagowała z opóźnieniem o dziesięć minut. Para królewska nie wiedząc co począć, nakazali wybudować wysoki mur wokół zamku i odtąd księżniczka nie mogła opuszczać terenu zamku.

Z początku było bardzo trudno, bowiem mała Julia nie rozumiała jeszcze swojej przypadłości.

Mijały lata, księżniczka rosła i piękniała, a co roku znikała na jeden dzień  nikogo nie żegnając i pracowała razem z Czasem aż do zmroku. Nigdy jednak nie chciała wyjawić na czym polega ów praca.

Kiedy księżniczka miała 17 lat, rozumiała już całkowicie swoją przypadłość. Król i Królowa bardzo się martwili o przyszłość córki, bowiem była jedyną dziedziczką tronu. Król wielokrotnie próbował odnaleźć Czas, aby prosić o przywrócenie córki do normalności ale uciekał zbyt szybko. Sama księżniczka była zbyt skromna aby prosić o tak wielką przysługę, zresztą uwielbiała ten jeden dzień w roku, kiedy pracowała z Czasem. Zresztą, wszyscy na dworze już wiedzieli jak porozumieć się z księżniczką. Zawsze musieli cierpliwie czekać dziesięć minut na odpowiedź.

Nadszedł w końcu dzień, kiedy Król i Królowa postanowili wydać córkę za mąż. Oboje byli pełni obaw, ale nie mogli przecież całe życie trzymać Julii w zamknięciu. W tym celu Król rozesłał zaproszenia do okolicznych królestw, aby przybyli książęta. Nikt nie wiedział o przypadłości Julii, a plotki które docierały do różnych miejsc na świecie głosiły, iż księżniczka jest tak piękna, że dawno temu  Król kazał wybudować mury w obawie o swoją ukochaną córkę.

Do królestwa zjechało więc pełno królewiczów i książąt, jednak gdy tylko dowiadywano się o przypadłości Julii , natychmiast odjeżdżano  bez pożegnania. Dla Julii było to bardzo trudne. Wiedziała, ze musi kiedyś wieść normalne życie więc postanowiła przy następnej okazji poprosić Czas o wzięcie dodanych w dzieciństwie dziesięciu minut.

Czas rozgniewał się bardzo, kiedy księżniczka tylko o tym wspomniała.

- Nie mogę tego zrobić, mam umowę z Królem – odpowiedział jej urażony.

Księżniczka płakała i błaga aż w końcu Czas zlitował się i powiedział :

- Ja tego nie mogę zrobić, jednak jest jeden sposób. Jeśli komuś uda się wykonać trzy zadania dla mnie, powrócisz do normalnego trybu i nie będziesz już musiała pracować dla mnie w jeden dzień w roku. Ostrzegam jednak, że zadania nie będą proste.

Księżniczka podziękowała Czasowi i kiedy wróciła do królestwa opowiedziała wszystko ojcu. Król pełen nadziei ogłosił, że śmiałek który wykona trzy zadania i uwolni Julię spod skrzydeł Czasu, dostanie jej rękę.

Kiedy do królestwa przybyli młodzi mężczyźni pragnący stanąć w obliczu wyzwania Czas odwiedził królewnę.

- Pierwszym zadaniem tych mężów będzie odnalezienie mnie – powiedział tylko i zniknął.

Wieść o pierwszym zadaniu rozniosła się szybko. Wszyscy wyruszyli w podróż aby znaleźć czas.

Tymczasem królewna dalej czekała w zamku, wychodząc tylko do ogrodu. Martwiła się o swoją przyszłość, bowiem sama wiedziała, że czas jest nieuchwytny. Tak się złożyło, że jej jedynym przyjacielem był młody chłopak, który codziennie pracował w ogrodzie ze swoim ojcem. On jako jeden z nielicznych potrafił porozmawiać cierpliwie z królewną. Widząc zrozpaczoną królewnę natychmiast zapytał co się stało.

- Nikt nie zdoła wykonać zadania – usłyszał po dziesięciu minutach. – Nawet ja nie wiem, gdzie jest czas poza tym jednym dniem w roku.

Chłopak miał na imię Piotr i od dawna był bardzo zakochany w księżniczce, ale wiedział, że rodzice księżniczki nie pozwolą, by ich córka wyszła za ogrodnika. Słysząc jednak o pierwszym zadaniu poczuł iskierkę nadziei. Piotr, chociaż ubogi, był bardzo mądry. Pomyślał, że skoro Czas przestawił księżniczkę o dziesięć minut, aby mogła go zobaczyć, to on musiałby zrobić to samo. Następnego dnia Piotr robił wszystko z dziesięciominutowym opóźnieniem. Spóźnił się do swojej pracy na zamku, wszystkim odpowiadał dziesięć minut później. Pod koniec dnia, kiedy zrezygnowany znalazł trochę Czasu dla siebie….

                                …. I zobaczył go.

- Gratuluję, ogrodniku. Pokazałeś mi dzisiaj, że już rozumiesz co czuje księżniczka i jesteś dla niej w stanie przyjąć taki sam ciężar jak ona. Pójdę więc z tobą do króla i osobiście potwierdzę, że tylko ty jesteś gotów na drugie zadanie. – powiedział Czas i razem z uradowanym Piotrem udał się do króla.

Król był bardzo zdumiony, kiedy zobaczył ich obu razem. Postanowił dać szansę młodemu ogrodnikowi i poprosił o wyjawienie drugiego zadania.

- Przeszedłeś pomyślnie pierwsze zadanie. Teraz jednak nie będzie już tak łatwo. W drugim zadaniu musisz mnie dogonić. – To mówiąc, uciekł.

Piotr zerwał się do biegu ale  Czasu już nie było. Załamany ogrodnik wrócił do swojego skromnego domu nie wiedząc co zrobić.

Następnego dnia jak zwykle spotkał Julię w ogrodzie. Julia była uradowana, że przeszedł pierwsze zadanie i jak zwykle, ze swoim dziesięciominutowym opóźnieniem zapytała na czym polega drugie.

Piotr opowiedział jej i dodał, że nie wie jak dogonić czas. Julia zapewniła, że na pewno mu się uda i wierzy w niego z całych sił.

- Piotrze, jesteś przecież taki mądry i dobry. Zawsze masz czas żeby ze mną porozmawiać. Na pewno znajdziesz jakieś rozwiązanie!

I w tym momencie Piotr wpadł na pewien pomysł. Po swojej pracy poprosił o audiencje u Króla. Ten przyjął go, zaciekawiony.

- Wasza wysokość, mam pewien pomysł co do drugiego zadania.

- Mów więc – polecił Król.

- Czas nam ciągle ucieka i nie da się go dogonić. Trzeba więc zatrzymać czas. Proszę, aby zatrzymano zegary w całym królestwie, niech ani jedna wskazówka nawet nie drgnie.

Król zastanowił się chwilkę, po czym kiwnął głową na zgodę.

- Na jakiej godzinie mają stanąć zegary ? – zapytał jeszcze ogrodnika.

- Niech zatrzymają się tuż przed północą, na pograniczu jednego i drugiego dnia. – poprosił Piotr.

Król wydał rozkaz i natychmiast wyruszono aby obwieścić to ludziom. Każdy, bez wyjątku musiał tuż  przed północą zatrzymać swój zegar.  Wszyscy wiedzieli, że to dla dobra księżniczki, a że bardzo kochali dobrą rodzinę królewską, z niecierpliwością czekali na noc.

Kwadrans przed północą, ogrodnik stawił się u Króla, tak jak wcześniej to ustalili i czekali, aż służba potwierdzi zatrzymanie zegarów. Kiedy nadeszła ta pora i prawie cała służba przyszła potwierdzić rozkaz, do sali wpadł ostatni wysłannik i zwrócił się do króla:

-Panie! Zegar w komnacie księżniczki nie chce się przestawić! Próbowaliśmy wszystkiego!

Król załamał ręce zrezygnowany, ale zaraz odezwał się Piotr.

- Wasza wysokość, chyba wiem co trzeba zrobić. Proszę, pozwól mi pobiec do komnaty księżniczki i przestawić zegar osobiście!

Król nie wiedząc, czy dobrze robi zezwolił ogrodnikowi zrobić to, o co prosił.

Piotr pognał do komnaty księżniczki. Ona sama, spała w ogromnym łożu z baldachimem  słodkim snem. Dla biednego ogrodnika wyglądała jak anioł. Zmotywowany widokiem królewny podszedł do ogromnego stojącego zegara, odczekał chwilkę i dokładnie dziesięć minut po zatrzymaniu zegarów w całym królestwie zatrzymał zegar księżniczki. Równocześnie szeptał do siebie:

- Błagam, niech to się uda. Kocham księżniczkę całym sercem.

Po tych słowach wrócił szybko do Sali tronowej. Nie widział więc, że dziesięć minut później księżniczka zbudziła się i szepnęła:

- Ja też Cię kocham Piotrze.

Król niecierpliwił się, ale Piotr był spokojny. Po pewnej chwili pojawił się Czas.

- Dla księżniczki byłeś w stanie mnie zatrzymać. Ponadto, nawet sama Julia zauważyła, że cierpliwie z nią rozmawiasz i poświęcasz swój czas dla niej. Jesteś gotów, aby przystąpić do trzeciego i ostatniego zadania – rzekł Czas. Piotr uradowany kiwnął głową.

- Posłuchaj więc. Królewna jest przesunięta w czasie o dziesięć minut, które dodałem do jej życia. Musisz odnaleźć to wspomnienie i mi je opowiedzieć. Kiedy już będziesz pewny, na pewno mnie odnajdziesz.

I zniknął.

Piotr był jeszcze bardziej zmieszany niż przy drugim zadaniu. Nawet Król nie dawał mu szans.

Na drugi dzień ogrodnik postanowił porozmawiać z księżniczką Julią na ten temat. Kiedy przyszła do ogrodu, od razu zapytał ją, czy pamięta może dziesięć minut które podarował jej  Czas. Księżniczka nie potrafiła jednak stwierdzić, które to mogło być wspomnienie. Zdradziła mu jednak pewien sekret:

- Dzień przed moimi osiemnastymi urodzinami udam się znów do świata Czasu. Jeśli uda Ci się przemknąć do mojej komnaty o świcie, zobaczysz gdzie chodzę pracować.

- Czy to pomoże mi odgadnąć które dziesięć minut życia podarował Ci czas?

- Nic więcej nie mogę powiedzieć. Wybór należy do Ciebie – powiedziała dziesięć minut później.

Ponieważ była to ostatnia deska ratunku Piotr postanowił poczekać i do tego czasu zajął się wymyślaniem, jak ma przemknąć do komnaty królewny o świcie. Wiedział, że Król mu nigdy na to nie pozwoli, musiał więc użyć podstępu. Piotr bardzo dobrze wiedział, które okna należą do komnaty Księżniczki, posadził więc pod nimi  najlepszy bluszcz, aby móc po nim wchodzić do komnaty księżniczki. Codziennie go pielęgnował i podlewał tak, że gdy nadszedł przeddzień osiemnastych urodzin Julii bluszcz dosięgał już okien księżniczki.

Tuż przed świtem Piotr wspiął się na bluszcz i po cichu wszedł do komnaty. Księżniczki Julii już nie było. Zaintrygował go jednak ogromny zegar, który był otwarty na oścież, a wewnątrz niego było ciemno. Piotr niewiele myśląc przeszedł przez pokój i wszedł w ciemne wnętrze zegara.

Poczuł się bardzo dziwnie. Miał wrażenie, że stąpa w powietrzu. Ujrzał  Julię, siedzącą przy stole. Zobaczył, że jest w komnacie pełnej niepomalowanych i świeżo wyrobionych zegarów różnej wielkości i kształtów. Julia malowała właśnie jeden z nich.

- Księżniczko! – zawołał Piotr.

Julia od razu podniosła wzrok.

Podbiegł do niej szybko.

- Co to za komnata? – zapytał – czy to tutaj przebywasz co roku, kiedy pracujesz? Nie jesteś tutaj przesunięta w czasie!

- Tak – odpowiedziała radośnie – to jest komnata pozbawiona czasu. Nie spotkamy go tutaj. Co roku Czas przychodził po mnie o świcie, mówił co mam robić i przechodził przez mój zegar. Kiedy to robił, otwierał przejście do tej komnaty. Kiedy byłam po drugiej stronie, już go nie było. Zawsze było tu parę zegarów, farby i pędzle. Siadałam więc i malowałam je. Nie są to zwykłe zegary, to są zegary życia każdego człowieka na ziemi. Kiedy jego ciało umiera, dusza wydostaje się spod władzy czasu, więc zegar staje. Ponoć jest więcej takich osób, które zdobią zegary. Niekiedy Czas ratuje kogoś za taką cenę.

- Gdzie więc jest dziesięć minut podarowane od Czasu? Co to jest za wspomnienie? – zapytał Piotr.

- Nie wiem, naprawdę – zapewniła królewna, ale pomyślałam, że coś ci przyjdzie do głowy, kiedy wyznam CI prawdę. Tylko ty jeden wiesz teraz, co robię kiedy pracuję.

- Dziękuję CI księżniczko! Postaram się z całych sił i uwolnię Cię! – powiedział Piotr i wrócił do komnaty w zamku. Wychodząc spojrzał na zegar i ocenił, że był w nim dokładnie dziesięć minut.

Wtedy zrozumiał, dlaczego księżniczka nie wiedziała jakie to jest wspomnienie. Dziesięcioma przesuniętymi minutami była wizyta w jej komnacie. Czas ma swoje sztuczki i potrafi zawsze zaskoczyć.

Więc się pojawił.

- Gratuluję, Piotrze! Wypełniłeś wszystkie trzy zadania.  Uwolniłeś księżniczkę Julię nie dzięki sile ale dzięki mądrości i miłości do niej. Wasza miłość będzie ponadczasowa. Zgodnie z umową, oddaję Księżniczkę Julię . Co do sekundy!

Czas zniknął, a ze starego zegara wyszła Księżniczka Julia. Szczęśliwa rzuciła się w ramiona Piotra.

Natychmiast zbudzono parę królewską. Radości nie było końca. Piotrowi i Julii wyprawiono huczne wesele, a ich miłość miała trwać po wieki. Żyli więc długo i szczęśliwie.

 

Koniec

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Bitu] *.dsn-c.us.edu.pl

    Świetna opowieść ! :)

© W dziupli własnej kreatywności
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci